Gioteck WX4 Nintendo – bezprzewodowy pad dla mobilnych graczy

Gioteck WX4 Nintendo to propozycja dla posiadaczy konsoli Switch. Lekki, bezprzewodowy pad do gier ma zapewnić komfortową rozgrywkę w trybie dock. Atutem konstrukcji ma być też jakość premium w rozsądnej cenie.

Gioteck WX4 Nintendo to lekki, bezprzewodowy pad do gier. Oferuje on graczom tradycyjny design, jak również szeroki wybór dostępnych kolorów. Oprócz klasycznych, jednobarwnych wersji dostępne są też warianty inspirowane popularnymi grami, takimi jak Minecraft czy Fortnite. Fani powinni zatem znaleźć coś dla siebie.

Sam pad ma być lekki i ergonomiczny. Wbudowany zestaw diod LED sygnalizuje poziom naładowania oraz numer gracza. Gioteck WX4 Nintendo oferuje także obsługę ruchu i feedback w postaci wibracji. Gracze dostają do dyspozycji kilkanaście przycisków, w tym dwa wielokierunkowe dżojstiki, D-Pad, po dwa przyciski boczne i spusty, przyciski A, B, X, Y oraz plus, minus i home.

 

 

Całość, jak zapowiada producent, ma odznaczać się wysoką jakością wykonania i materiałów. W Polsce pad do gier Gioteck WX4 Nintendo jest oferowany w cenie około 170 zł.

Zalman Z-Holder – solidny, przenośny, luksusowy uchwyt na słuchawki i nie tylko

Zalman Z-Holder to propozycja dla posiadaczy PC, jak również stalowych szafek czy biurek, którzy szukają funkcjonalnego uchwytu np. na headset. I oto jest – przenośny, aluminiowy Z-Holder. Wykończony tak, by nawet nie drasnąć metalowych tworzyw, ma “przyspawać się” tam, gdzie jest potrzebny. Bez wiercenia, bez problemu.

Zalman Z-Holder to uchwyt, który ma bez trudu utrzymać nawet ogromne headsety, przewody jak również inne akcesoria. Producent deklaruje, że jest on w stanie udźwignąć nawet 1,8 kilograma. Oczywiście, o ile jest poprawnie zamontowany. Z tym jednakże nie powinno być problemu. Wykonany z aluminium 6061 i stali holder ma wbudowany magnes, który pozwala “przyspawać” go do metalowej obudowy PC, industrialnego biurka czy szafki.

 

Jednocześnie projektanci wkomponowali w konstrukcję gumowe pady, które mają zapobiegać przypadkowym zarysowaniom stykających się powierzchni. Posiadacze drewnianych czy szklanych powierzchni również nie zostali pozostawieni na lodzie. Zalman Z-Holder jest dostarczany w komplecie z metalową płytką, którą można przykleić w dowolnym miejscu. Trwałe wiązanie ma tu zapewnić taśma 3M znajdująca się na jej rewersie.

 

 

Prezentowany uchwyt Zalman Z-Holder jest składany. Mobilni użytkownicy mogą więc mieć go zawsze przy sobie. Całość zajmuje wówczas 84 x 25 x 13,3 milimetra, a więc mniej niż niejedna kompaktowa myszka. Jednocześnie waga na poziomie 67,3 grama nie powinna dla nikogo stanowić wyzwania.

Zalman Z-Holder został wyceniony na ok. 60 zł

PowerWalker VI 1000 LCD FR – bezgłośny bohater

PowerWalker VI 1000 LCD FR to zasilacz awaryjny, który jest w stanie podtrzymać zasilanie nawet high-endowych PC. Z kolei dzięki niewielkim wymiarom nikt nie powinien mieć problemu ze znalezieniem na niego miejsca. Ponadto dzięki w pełni pasywnemu chłodzeniu jest to bezgłośny bank energii.

UPS PowerWalker VI 1000 LCD FR to zasilacz awaryjny wykonany w technologii line-interactive. Ma on nie tylko podtrzymywać zasilanie podłączonych urządzeń, lecz także chronić zarówno elektronikę jak również sieć LAN i telefoniczną przed skutkami przepięć. O stabilne napięcie wyjściowe dba zintegrowany układ automatycznej regulacji napięcia (AVR). W razie niewielkich odchyleń (do 10%) jest ono korygowane, co chroni urządzenia i jednocześnie ogranicza zużycie akumulatorów.

Dzięki mocy równej 600 W, zasilacz PowerWalker VI 1000 LCD FR może stanowić źródło energii dla mocnych PC do gier i stacji roboczych. Jednocześnie nie powinien on nikomu przeszkadzać. Jego układ chłodzenia jest pozbawiony wentylatorów, co przekłada się na bezgłośną pracę. Aktualne parametry pracy zasilacza można sprawdzić na wbudowanym w przednią ściankę wyświetlaczu LCD. Informuje on m.in. o poziomie naładowania ogniw, trybie pracy, poziomach napięć czy aktualnym obciążeniu.

Dla osób, które preferują rozwiązania programowe producent przygotował darmową aplikację ViewPower. Niezbędne będzie wówczas połączenie UPS-a z PC za pomocą kabla USB. Stosowne gniazdo znajduje się, podobnie jak porty Ethernet i telefoniczny, z tyłu urządzenia. Zasilacz PowerWalker VI 1000 LCD FR ma wymiary 146 x 165 x 350 mm i waży osiem kilogramów. Znalezienie dla niego miejsca nawet w niewielkich pomieszczeniach nie powinno więc być wyzwaniem.

UPS PowerWalker VI 1000 LCD FR oferuje dwa standardowe, popularne w Polsce gniazda typu E. Dodatkowo producent wyprowadził dwa gniazda IEC C13, a całości dopełniają porty Ethernet i telefoniczny oraz USB służący do komunikacji. Prezentowany zasilacz awaryjny jest dostępny w regularnej sprzedaży i kosztuje około 400 zł.

 

Dane techniczne:

 

  • Moc pozorna / moc czynna: 1000 VA / 600 W;
  • Czas przełączania w tryb podtrzymania: typowo 2-6 ms
  • Zakres napięcia wejściowego: 162 – 290 VAC
  • Napięcie wyjściowe: 230 VAC
  • Porty komunikacyjne: USB
  • Czas ładowania: 4 godz. do 90%
  • gniazdka:
    • 2 x francuskie (E)
    • 2 x IEC C13
    • RJ45/RJ11
  • wymiary (S x W x G) i waga: 146 x 165 x 350 mm, 8 kg
  • Zastosowane ogniwa i czas podtrzymania: 2 x 7 Ah / 12 V
    • czas podtrzymania przy obciążeniu 50%: do 6,5 min
    • czas podtrzymania przy pełnym obciążeniu: 0,5 min

 

IRIScan Desk 5 Pro i logistyka – czas na automatyzację

IRIScan Desk 5 Pro to kompaktowy, przenośny skaner, który ma szansę sprawdzić się nie tylko w biurze, ale i np. w magazynie czy archiwum. Przygotowane przez producenta oprogramowanie ma radzić sobie nie tylko z cyfryzacją dokumentów, lecz także z kodami kreskowymi 1D i 2D, QR i indeksowaniem ich w skoroszytach.

Ręczne skanowanie dziesiątek czy setek kodów dziennie w celu potwierdzenia przyjęcia lub nadania oraz prowadzenie ich ewidencji w centralnym skoroszycie – to dla niejednego pracownika branży logistycznej codzienność. Czy da się szybciej i wygodniej? Firma IRIS twierdzi, że tak. Skaner IRIScan Desk 5 Pro to narzędzie, które ma brylować nie tylko w biurach czy uczelniach, lecz także w archiwach i magazynach.

 

Dołączone do urządzenia oprogramowanie ma radzić sobie z powszechnymi w branży logistycznej kodami. Obsługiwane są zarówno kody kreskowe 1D i 2D, jak również QR. Gdy urządzenie je rozpozna, są one eksportowane do formatu JPEG. Jednocześnie ich wartość jest automatycznie indeksowana w centralnym skoroszycie (XLS) lub w pliku tekstowym. Minimalizuje to ryzyko pomyłki i przyspiesza obsługę dostawy.

 

W razie potrzeby skaner IRIScan Desk 5 Pro może posłużyć także do sczytywania danych z innych rodzajów dokumentów. Wykorzystując oprogramowanie IRISPowerscan można pobierać dane z kodów MRZ. Znajdują się one np. w paszportach i pozwalają na uzyskanie m.in. imienia i nazwiska, kodu państwa wydającego dokument czy datę jego ważności. Skanowanie faktur i zapisywanie ich w skompresowanych, łatwych do archiwizacji plikach PDF także nie stanowi wyzwania.

 

Naturalnie IRIScan Desk 5 Pro to w dalszym ciągu urządzenie, które w razie potrzeby ma szansę sprawdzić się także w innych scenariuszach. Cyfryzacja do dwudziestu stron A4 w ciągu minuty, rozpoznawanie tekstu w ponad 130 językach świata, zapisywanie skanów w formie elektronicznych publikacji i audiobooków czy scalanie obrazu z dwóch kamer pozwalają na użycie go w biurze, recepcji czy jako narzędzie do przygotowania materiałów szkoleniowych dla współpracowników.

 

Skaner IRIScan Desk 5 Pro jest dostępny w polskich sklepach w cenie około 1450 zł brutto.
Dane techniczne:

IRIScan™ Desk 5 Pro

 

  • sensor: CMOS o rozdzielczości 12 Mpix, zmienna ogniskowa (autofocus)
  • maks. rozdzielczość skanowania:: 4032 x 3024 pikseli
  • maks. rozmiar dokumentu: A3 (420 x 290 mm / poziomo)
  • szybkość skanowania: 2 sekundy/strona w trybie kolorowym, do 30 str./min.
  • rozdzielczość nagrywanego wideo: 1280 X 1024 (SXGA) lub 640 x 480 (VGA)
  • wbudowane lampy LED:  4
  • rozdzielczość wyjściowa: 300 dpi
  • tryby skanowania: kolor, czarno biały, skala szarości
  • Interfejs: USB 2.0
  • zasilanie: z portu USB
  • formaty wyjściowe:
    • Dokumenty: JPG, PDF, Word, TXT, Excel
    • e-book: ePub,
    • wideo: AVI, MP4, FLV, WMV
  • wymiary:
    • złożony: 375 x 85 x 75 mm
    • rozłożony: 375 x 85 x 270 mm
  • waga: 800 g
  • zalecana liczba skanowanych stron: do 500/dzień

 

To nie ma znaczenia – czy aby na pewno? Dlaczego ten mały “paluszek” nigdy nie powinien trafić do śmietnika? 

Jedni nie sprzątają po swoim psie, inni wrzucają zużyte baterie prosto do kosza. Bo inni tak robią, bo to nie ma znaczenia. Ignorancja jednak na ogół nie kończy się dobrze, a ten jeden mały “paluszek”, potrafi skutecznie skazić 400 litrów wody czy metr sześcienny gleby. Jak zatem każdy z nas może (i powinien) zadbać o środowisko?

Tanie i proste w użyciu baterie to kłopotliwe maluchy. Generują one bowiem duże problemy i skutki naszego niedbalstwa są długofalowe. Skażona gleba, woda i powietrze oddziałują nie tylko na organizmy, których na co dzień nie widzimy. Oddziałują także na nas, uszkadzając wątrobę, nerki i mózg (ołów), prowadząc do wypadania zębów (rtęć), zmian w szpiku kostnym (nikiel), anemii i osteoporozy (kadm) czy nowotworów (kadm, rtęć, nikiel).

Wydawać by się mogło, że paluszki zawierają tzw. jedynie “śladowe” ilości toksycznych pierwiastków. Faktycznie, popularne “paluszki” są małe i lekkie. Tyle tylko, że… w Polsce już jakiś czas temu w skali roku zużywano ponad 300 000 000 baterii. Tymczasem jedna tona takiego surowca to przeciętnie trzy kilogramy rtęci, pół kilograma kadmu oraz kilka kilogramów niklu i litu. Jeśli więc panikujemy na widok niewielkiego wycieku elektrolitu czy zbitego termometru rtęciowego, to dlaczego nikogo nie przeraża widok zużytej baterii na chodniku, trawniku czy w sekcji zmieszanej?

Czynniki fizyczne i chemiczne, np. zgniatanie, wilgoć czy skrajne temperatury, oddziałujące na nieprawidłowo zutylizowane baterie, skutecznie wydobywają z nich toksyczne pierwiastki. A te lądują w środowisku, z którego czerpiemy każdego dnia. I choć nikt raczej nie zdecydowałby się doprawić obiadu nawet odrobiną litu, ołowiu czy kadmu, wiele osób nie widzi nic złego w wyrzuceniu “od czasu do czasu” paluszka do śmietnika. Bo on jest tylko jeden i taki mały.

Fakty są takie, że średnio na jednego Polaka przypada około dziesięciu baterii rocznie. I ten jeden, niewinny paluszek to już dziesięć lub więcej procent rocznego zużycia. Czy ktokolwiek wyrzuciłby gdziekolwiek dziesięć procent swojego zdrowia lub pensji? Stąd warto zorganizować niewielkie pudełko, do którego trafią wyczerpane baterie. Te następnie można zanieść przy okazji wizyty w markecie, osiedlowym spożywczaku czy nawet szkole, gdzie też nierzadko zbierają takie odpady.

Choć wydaje się, że możemy niewiele, to nasze świadome, codzienne wybory kształtują środowisko, w którym żyjemy. Dawajmy więc przykład odpowiedzialnej postawy swojej rodzinie, znajomym, przyjaciołom i spotykanym na naszej drodze ludziom. Edukacja, dobry przykład i ten niewielki, lecz wspólny wysiłek pozwolą nam cieszyć się dobrym zdrowiem i pięknem planety zdecydowanie dłużej.